Uwolnij swój potencjał.

Blog
Blog

Dostępność cyfrowa strony internetowej: co zmienił Europejski Akt o Dostępności

Development
[ 10 min reading time ]

Firmowa strona, która działa poprawnie dla większości użytkowników, potrafi być całkowicie nieużywalna dla osoby korzystającej z czytnika ekranu albo poruszającej się po serwisie wyłącznie klawiaturą. Do czerwca 2025 roku był to problem wizerunkowy i sprzedażowy. Od 28 czerwca 2025 roku, wraz z wejściem w życie polskiej ustawy wdrażającej Europejski Akt o Dostępności, dla części firm stał się też problemem prawnym. Zmiana zaskoczyła wiele zespołów marketingu, bo obowiązek nie ogranicza się do instytucji publicznych i nie da się go zamknąć w jednym wdrożeniu wtyczki. Poniżej znajdziesz zakres obowiązku, listę najczęstszych błędów w komercyjnych serwisach, ocenę popularnych skrótów, które nie działają, oraz realny harmonogram i koszt dostosowania. Dostępność cyfrowa strony internetowej to dziś kwestia zgodności z prawem, ale również zasięgu rynkowego.

Kogo obejmuje Polski Akt o Dostępności, a kogo nie

Podstawą jest ustawa z 26 kwietnia 2024 r. o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze, która wdraża dyrektywę (UE) 2019/882. Obowiązuje od 28 czerwca 2025 roku i obejmuje wybrane kategorie usług: handel elektroniczny, bankowość detaliczną, łączność elektroniczną, audiowizualne usługi medialne, informację cyfrową w transporcie pasażerskim oraz rozpowszechnianie e-booków. Kluczowa jest tu kategoria handlu elektronicznego, bo obejmuje każdy sklep internetowy kierowany do konsumentów, także taki, który sprzedaje kilka produktów obok głównej działalności.

Ustawa nie nakłada obowiązku na wszystkich. Z zakresu usług wyłączeni są mikroprzedsiębiorcy, czyli podmioty zatrudniające mniej niż 10 osób i o rocznym obrocie lub sumie bilansowej nieprzekraczającej 2 mln euro. Poza zakresem pozostaje też działalność prowadzona wyłącznie w modelu B2B, bo przepisy chronią konsumenta. To realne wyłączenia, nie furtki interpretacyjne, i wiele mniejszych firm faktycznie z nich korzysta.

Ustawa przewiduje również dwa mechanizmy odstępstwa: zasadniczą zmianę podstawowych właściwości usługi oraz nieproporcjonalne obciążenie. Oba brzmią wygodnie, ale wymagają udokumentowanej oceny, którą podmiot musi przechowywać i okazać w razie kontroli. Powołanie się na nieproporcjonalne obciążenie bez takiej dokumentacji nie chroni przed sankcją.

Nadzór koordynuje Prezes Zarządu PFRON, a w poszczególnych sektorach kontrolę prowadzą organy branżowe, między innymi UKE i Rzecznik Finansowy. Skargę może złożyć konsument, osoba trzecia albo organizacja pozarządowa. Kara pieniężna sięga dziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia, przy czym nie może przekroczyć 10 procent rocznego obrotu podmiotu. Ocena, czy konkretna firma mieści się w zakresie ustawy, to pytanie prawne i warto je potwierdzić z prawnikiem, zanim podejmiesz decyzję o zakresie prac.

Cztery zasady, które decydują o zgodności

Ustawa nie zawiera listy technicznych parametrów strony. Odsyła do wymagań, które w praktyce realizuje norma zharmonizowana EN 301 549, a ta z kolei opiera się na wytycznych WCAG. Obowiązująca wersja normy odwołuje się do WCAG 2.1 na poziomie AA, a przygotowywana aktualizacja normy ma objąć WCAG 2.2 AA. Jeśli planujesz prace teraz, celuj od razu w WCAG 2.2 AA, bo różnica w nakładzie jest niewielka, a uchroni to serwis przed drugą rundą poprawek.

Pierwsza zasada to postrzegalność. Każda informacja musi być dostępna więcej niż jednym kanałem: obraz niosący treść potrzebuje opisu alternatywnego, wideo napisów, a komunikat o błędzie nie może być sygnalizowany wyłącznie czerwoną ramką. Kontrast tekstu wobec tła musi wynosić co najmniej 4,5:1, a strona ma pozostać funkcjonalna po powiększeniu do 200 procent.

Druga zasada to funkcjonalność. Cała ścieżka zakupowa, od filtrów w katalogu po finalizację płatności, musi dać się przejść samą klawiaturą, z widocznym wskaźnikiem fokusu i logiczną kolejnością elementów. Trzecia zasada, zrozumiałość, dotyczy języka i przewidywalności: prosty komunikat, opisowa etykieta pola, informacja o błędzie mówiąca co poprawić, a nie tylko że coś jest nie tak.

Czwarta zasada to kompatybilność z technologiami wspomagającymi. Tu decyduje jakość kodu: poprawna semantyka HTML, sensowna struktura nagłówków, etykiety powiązane z polami formularza, atrybuty ARIA użyte tam, gdzie natywny element nie wystarcza. To najczęściej pomijany obszar, bo nie widać go na ekranie.

Najczęstsze błędy w komercyjnych serwisach

Większość problemów w firmowych serwisach nie wynika z zaniedbania, tylko z tego, że motyw, builder i wtyczki generują kod niezależnie od zespołu redakcyjnego. Najczęstszy przypadek to przycisk zbudowany jako element div ze zdarzeniem kliknięcia. Wygląda jak przycisk, ale czytnik ekranu go nie ogłasza, a klawisz Tab go pomija. Podobnie działają rozwijane menu i akordeony z popularnych builderów.

Drugi typowy problem to formularze. Pola często mają jedynie tekst zastępczy zamiast etykiety, więc po rozpoczęciu wpisywania użytkownik traci informację, co wpisuje. Komunikaty walidacji pojawiają się wizualnie, ale nie są ogłaszane przez czytnik. Osobna kategoria to CAPTCHA oparta wyłącznie na obrazie, bez alternatywy dźwiękowej lub innej niewizualnej.

Trzeci obszar to elementy nakładane na treść: bannery cookies, popupy z rabatem, czat. Potrafią przechwycić fokus i nie oddać go z powrotem, przez co użytkownik klawiatury zostaje uwięziony w oknie, którego nie da się zamknąć bez myszy. Zdarza się też, że baner zasłania właśnie ten element, na którym stoi fokus, co WCAG 2.2 wprost adresuje.

Do tego dochodzą klasyki: karuzele przewijające się automatycznie bez możliwości zatrzymania, ikony bez tekstu alternatywnego, linki o treści „czytaj więcej” powtórzone dwadzieścia razy na jednej stronie oraz PDF-y zamiast treści HTML. Ostatni punkt jest o tyle kosztowny, że dokument PDF trzeba dostosowywać osobno, a często taniej jest przenieść treść na stronę.

Nakładki dostępności: dlaczego widget nie oznacza zgodności

Na rynku działa kilka narzędzi obiecujących zgodność po wklejeniu jednej linijki skryptu. Widget dokłada pływającą ikonę z suwakami kontrastu, wielkości czcionki i trybu dla dyslektyków. To rozwiązanie kuszące, bo kosztuje kilkaset złotych rocznie zamiast kilkudziesięciu tysięcy za przebudowę.

Problem polega na tym, że nakładka działa na warstwie prezentacji, a większość wymagań dotyczy struktury dokumentu. Skrypt nie naprawi przycisku zbudowanego z elementu div, nie doda sensownego opisu alternatywnego do zdjęcia produktu i nie powiąże etykiety z polem formularza w sposób, na którym można polegać. Część nakładek dodatkowo nadpisuje ustawienia czytnika ekranu, przez co użytkownicy technologii wspomagających opisują je jako przeszkodę, nie ułatwienie.

Środowisko osób z niepełnosprawnościami konsekwentnie odradza tę kategorię narzędzi, a w Stanach Zjednoczonych obecność nakładki nie zapobiegła pozwom o niedostępność serwisów. Warto to nazwać wprost: widget może być użytecznym dodatkiem dla części użytkowników, ale nie jest dowodem zgodności i nie zastępuje poprawek w kodzie. Jeśli sprzedawca twierdzi inaczej, sprawdź, czy jego oferta obejmuje odpowiedzialność za wynik kontroli.

Czego nie wykryje audyt automatyczny

Narzędzia takie jak axe, Lighthouse czy WAVE są dobrym punktem startu i wyłapują błędy mierzalne maszynowo: brakujące atrybuty alt, zbyt niski kontrast, puste nagłówki, nieprawidłowe role ARIA. Automat wykrywa jednak tylko część kryteriów sukcesu WCAG i to zwykle mniejszą część. Reszta wymaga oceny człowieka.

Maszyna sprawdzi, czy obraz ma opis alternatywny, ale nie oceni, czy opis ma sens. Zobaczy, że strona ma nagłówki, ale nie stwierdzi, czy ich hierarchia odzwierciedla strukturę treści. Potwierdzi obecność etykiety, nie zweryfikuje, czy jest zrozumiała. Nie przejdzie też całej ścieżki zakupowej klawiaturą i nie sprawdzi, czy po dodaniu produktu do koszyka użytkownik czytnika ekranu w ogóle dowie się, że coś się wydarzyło.

Sensowny audyt łączy więc trzy warstwy: skan automatyczny na reprezentatywnej próbce szablonów, ręczne przejście kluczowych ścieżek klawiaturą i czytnikiem ekranu oraz przegląd treści redakcyjnych. Bez tej drugiej i trzeciej warstwy raport wygląda dobrze, a serwis nadal nie spełnia wymagań.

Koszt, harmonogram i kolejność prac

Zakres prac zależy od tego, na czym zbudowany jest serwis. Strona na dobrze napisanym motywie, z kilkunastoma podstronami, zwykle wymaga poprawek w obrębie kilkudziesięciu godzin pracy: kontrasty, fokus, etykiety formularzy, semantyka nawigacji, uporządkowanie treści. Sklep z rozbudowaną konfiguracją, filtrami i wieloetapowym koszykiem to inny rząd wielkości, bo poprawki dotykają szablonów produktowych, procesu zamówienia i integracji płatności.

Rozsądna kolejność wygląda tak: najpierw audyt, który daje listę problemów z priorytetami, potem poprawki blokujące korzystanie z serwisu, następnie poprawki obniżające komfort, a na końcu proces redakcyjny, żeby nowe treści nie odtwarzały starych błędów. Ten ostatni element bywa pomijany, a decyduje o tym, czy po roku serwis nadal będzie zgodny.

Uczciwie trzeba powiedzieć, że dostępność cyfrowa strony internetowej nie jest projektem z datą zakończenia. Każda nowa wtyczka, każdy nowy szablon i każdy wpis na blogu mogą wprowadzić regresję. Dlatego w budżecie warto przewidzieć nie tylko jednorazowe wdrożenie, ale też okresowy przegląd i szkolenie osób dodających treści. Alternatywą jest powtarzanie audytu od zera co dwa lata, co wychodzi drożej.

Jak sprawdzić dostępność własnej strony w godzinę?

Zanim zamówisz pełny audyt, warto samodzielnie ocenić skalę problemu. Poniższe kroki nie zastąpią profesjonalnej weryfikacji, ale pokażą, czy serwis wymaga drobnych poprawek, czy przebudowy. Wystarczy przeglądarka i klawiatura.

  1. Odłóż mysz i przejdź całą ścieżkę zakupową samym klawiszem Tab: od strony głównej, przez kartę produktu lub formularz kontaktowy, po wysłanie zamówienia. Zapisz każde miejsce, w którym nie widzisz, gdzie jesteś, albo nie możesz czegoś kliknąć.
  2. Zamknij baner cookies i popupy wyłącznie klawiaturą. Jeśli fokus zostaje w oknie albo nie da się go zamknąć, masz błąd blokujący.
  3. Uruchom skan automatyczny narzędziem axe DevTools lub Lighthouse na czterech szablonach: stronie głównej, liście produktów lub wpisów, karcie produktu i formularzu.
  4. Powiększ stronę do 200 procent i sprawdź, czy treść się nie ucina i czy nie pojawia się przewijanie w poziomie.
  5. Włącz czytnik ekranu wbudowany w system, VoiceOver na macOS lub Narrator na Windows, i przejdź jedną podstronę. Nie musisz znać wszystkich skrótów, wystarczy strzałka w dół, żeby usłyszeć, co system odczytuje z Twojej strony.

Podsumowanie

Polski Akt o Dostępności nie wprowadza okresu przejściowego dla nowych usług, więc dla objętych nim firm pytanie nie brzmi już, czy dostosować serwis, tylko w jakiej kolejności. Największe ryzyko nie leży w skomplikowanych wymaganiach technicznych, ale w dwóch założeniach: że obowiązek dotyczy wyłącznie instytucji publicznych oraz że wtyczka lub nakładka rozwiązuje problem. Żadne z nich nie jest prawdziwe.

Dostępność cyfrowa strony internetowej opłaca się też poza wymiarem prawnym. Poprawna semantyka, sensowne nagłówki i opisy alternatywne działają na korzyść widoczności w wyszukiwarce, a serwis obsługiwalny klawiaturą jest zwykle także wygodniejszy dla użytkownika mobilnego. Jeśli chcesz wiedzieć, w którym miejscu tej listy stoi Twój serwis i ile realnie kosztuje doprowadzenie go do zgodności, umów bezpłatną konsultację.

FAQ

Dostępność cyfrowa strony internetowej – najczęściej zadawane pytania

01

Czy ustawa dotyczy każdej firmowej strony internetowej?

Nie. Obowiązek obejmuje wskazane w ustawie kategorie usług, w tym handel elektroniczny, bankowość detaliczną i łączność elektroniczną. Zwykła strona wizytówkowa bez sprzedaży zwykle nie mieści się w zakresie, ale ocena zależy od tego, jakie usługi firma świadczy konsumentom.

02

Czy mikroprzedsiębiorca musi dostosować sklep internetowy?

W zakresie świadczenia usług mikroprzedsiębiorcy są wyłączeni z obowiązku. Wyłączenie dotyczy podmiotów zatrudniających mniej niż 10 osób, o rocznym obrocie lub sumie bilansowej nie większej niż 2 mln euro. Przekroczenie tych progów oznacza wejście w zakres ustawy.

03

Który standard trzeba spełnić?

Ustawa odsyła do wymagań realizowanych przez normę EN 301 549, opartą na wytycznych WCAG. Obowiązująca wersja normy odwołuje się do WCAG 2.1 na poziomie AA, a przygotowywana aktualizacja ma objąć WCAG 2.2 AA. Przy nowych pracach warto od razu przyjąć WCAG 2.2 AA.

04

Czy wtyczka do WordPressa wystarczy do zgodności?

Nie. Wtyczki i nakładki działają na warstwie prezentacji i nie naprawiają struktury dokumentu, na której opiera się większość kryteriów. Mogą poprawić komfort części użytkowników, ale nie stanowią dowodu zgodności.

05

Co grozi za brak dostosowania?

Kara pieniężna do dziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia, nie wyższa niż 10 procent rocznego obrotu podmiotu. Postępowanie może uruchomić skarga konsumenta, osoby trzeciej lub organizacji pozarządowej.

06

Czy treści opublikowane przed wejściem ustawy trzeba poprawiać wstecz?

Materiały opublikowane przed 28 czerwca 2025 roku są objęte wyłączeniem, a umowy o świadczenie usług zawarte przed tą datą mogą obowiązywać w niezmienionej treści do 28 czerwca 2030 roku. Nowe treści i nowe usługi muszą spełniać wymagania od razu.

Author Krystian Kacik Web Developer
Spis treści

Podobał Ci się ten artykuł?

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.